Mind Injection

Magnefikko

Były Moderator
Dołączył
Maj 29, 2004
Posty
709
Promhyl Hacking Handbook I: Post Promhyl, 6.09.2008


Przejmujemy się techniką, nauką, cyferkami i literkami na ekranie. Myślimy o całej tej ezoterycznej wiedzy którą chłoniemy z książek wyniesionych/wykupionych z Empików. Klikamy po kolejne strony tutoriali które tworzą wory pod naszymi oczami i narzędzia informacji w naszych umysłach. Ale jak często przy tym patrzymy na siebie?
To my jesteśmy narzędziem nadrzędnym, umysłem który wykorzystuje podległe mu materialne i niematerialne przymioty. A prawda jest taka że zazwyczaj kompletnie to olewamy - przejawem zauważenia siebie samego w jakimkolwiek procesie (bo hacking - jak wiele innych pojęć - wykracza utraconą ideą daleko poza Białe Pudełka) zazwyczaj jest wypicie kawy przed robotą czy puszczenie sobie ulubionej muzyki. A poza tym? Niewiele więcej.
Niewielką wagę przykładamy do sposobu myślenia. Popadamy w rutynę.
O ileż zwiększylibyśmy swoją skuteczność potrafiąc zrozumieć i kontrolować siebie, własny umysł? Młotek nie wystarczy do wbijania gwoździ. On potrzebuje Twojej ręki, Twojego pragnienia wbicia gwoździa, Twojej techniki uderzenia, Twojej umiejętności walenia młotkiem w gwoździe, Twojego przeciwstawnego kciuka i x IQ.


Mind Inection

Jogo to nie obserwacja walki/gry. Jogo to uczestnictwo w niej. Uczestniczysz w tym co robisz, czy tylko siedzisz gdzieś ze znudzoną miną przesuwając klocki swojej wiedzy i umiejętności tak by ułożyć upragniony zamek? Robisz uniki, zwody, atakujesz, uskakujesz, czy tylko siedzisz i czekasz aż ten drugi się zmęczy, znudzi?
W to co robisz musisz wejść całym sobą. Potrafić coś ku temu poświęcić. Ja też lubię LEGO, ale na miłosierne Malbolge, człowieku, podejmij grę!


Ego Hacking

Czasem nad chęcią zdobywania wiedzy, łamania własnych granic i odkrywania nowych lądów - wewnątrz i na zewnątrz - zaczyna górować chęć nasycenia własnego ego. Pochwalenia się, zdobycia uznania. Zaczynamy powoli robić coś nie dla siebie, a tylko po to by się pokazać.
Przyznaję że przez pewien czas było tak i ze mną. Okresu tego się wstydzę, ale nie wypieram - jestem tylko człowiekiem, istotą mimo wszystko stadną, w której to krąży ta sama krew co w innych. Ego Hacking powoli przyciskał mnie do ziemi i zatrzymywał w miejscu. Patrzyłem na setki wpisów w BUG T-cośtam na DT i innych tym podobnych. XSS, SQLI, LFI... i po co? Znaleść, opublikować, dodać jeden do cyferki określającej ilość znalezionych błędów. Też się w to bawiłem. Popadłem w rutynę - tylko wpisać tu to, tam tamto, jest - owned, nie ma - mniej. Wstyd, żal, lameria, zuo.
Ego jednak w większości przypadków jest potrzebne. Samoocena, szacunek, cośtam cośtam - jakkolwiek byśmy nie byli skrajnie aspołeczni, chociaż namiastki tych wartości są nam jednak potrzebne. Jednak gdy skupiamy się tylko na nich, mamy przewalone. Budzimy się po jakimś czasie i stwierdzamy że czas który poświęciliśmy na robienie z siebie debila mogliśmy wykorzystać by dość daleko poza horyzont. W kojącej ciszy.


Cel i droga

Stawić sobie absurdalnie wysoki cel i dążyć do niego wszelkimi dostępnymi drogami. To doskonała metoda by wyrwać się z rutyny. Gdy proste ciupanie utartych schematów odbije się od ściany prostych zabezpieczeń zaciupanych wedle utartych schematów, nie należy odkładać celu, tylko szukać nowych dróg. Rutyna, przepisywanie tu i tam nieco zmodyfikowanego gówna z podręczników - to zabija ambicje. Jeśli nie zejdziemy z utartych dróg, gdzie dojdziemy? Prawdopodobnie nigdzie. Siądziemy sobie gdzieś w rowie sycąc się tym co mamy. Do czasu.
Weżmy takiego Calamadeę. "Nienawidzę tego brukowca. A wiesz co? Włamię się na bravo.pl i publicznie wyrażę swoje zdanie". Dwie godziny później - 0wn3d. Wystarczyło zejść z utartej drogi. Rozejrzeć się po bezdrożach.
Nie odpuszczać mimo wszystko.
Stawianie sobie celów - gdy brak innych dróg, oto co może nam pomóc. Pojawia się sznurek wiedzy koniecznej do osiągnięcia celu. Nie ciupiesz losowych stron w losowych książkach ze znudzeniem na twarzy - szukasz rozwiązań, wszystkiego co może pomóc. Przekopujesz i przyswajasz tony infromacji które krok po kroku pchają Cię do przodu. I nawet jeśli cel mimo wysiłków będzie nieosiągalny - szybko zauważysz jakie zmiany w Tobie nastąpiły.
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:

proxima

Były Moderator
Członek Załogi
Dołączył
Marzec 9, 2007
Posty
651
cóz mogę powiedzieć??

pozytywne - WOW
smile.gif
 

Wojtek

Były Moderator
Dołączył
Maj 23, 2007
Posty
546
Ładnie napisane, podoba mi się styl
smile.gif

ps: Już nie wytrzymam, muszę spytać, czytałeś sagę o Wiedźminie ;> ?
 

Magnefikko

Były Moderator
Dołączył
Maj 29, 2004
Posty
709
Jasne. Kilka razy całą. Ojciec mnie na niej wychował mestre, odkąd 9 lat miałem podsuwał mi książeczki xD
Chodzi Ci o motyw "lepiej bez celu iść naprzód niż bez celu stać w miejscu, a już o niebo lepiej niż bez celu się cofać"?
 

Wojtek

Były Moderator
Dołączył
Maj 23, 2007
Posty
546
Tak ;> Między innymi
<

Znalazło by się jeszcze kilka wspólnych motywów ... z Wiedźmina ;>
"Jeśli cel przyświeca, sposób musi się znaleźć. "

"Błędy też się dla mnie liczą. Nie wykreślam ich ani z życia, ani z pamięci. I nigdy nie winię za nie innych. "

"Każdy sen, ten czarowny i piękny, zbyt długo śniony zamienia się w koszmar. A z takiego budzimy się z krzykiem. "

"Czy rozumiesz teraz, czym jest neutralność, która tak cię porusza? Być neutralnym to nie znaczy być obojętnym i nieczułym. Nie trzeba zabijać w sobie uczuć. Wystarczy zabić w sobie nienawiść. "

"Przeznaczenie. Predestynacja. Coś co nieuniknione. Mechanizm, który sprawia, że praktycznie nieskończona liczba niemożliwych do przewidzenia wydarzeń musi zakończyć się takim, a nie innym skutkiem. "

"Postęp (...) jest jak stado świń. I tak należy na ów postęp patrzeć, tak go należy oceniać. Jak stado świń łażących po gumnie i obejściu. Z faktu istnienia tego stada wypływają rozliczne korzyści. Jest golonka. Jest kiełbasa, jest słonina, są nóżki w galarecie. Słowem, są korzyści! Nie ma co tedy nosem kręcić, że wszędzie nasrane. "

Pozdro.
 
Do góry Bottom